O poranku obudzona swoim budzikiem z entuzjazmem jak zawsze podniosłam się z łóżka aby pojechać do Łodzi.Robiąc kanapki na drogę ( a nie byłabym sobą jakbym nie zamieściłam wszystkiego w te kanapki:) ) otrzymuję wiadomość, że już jadą po mnie tylko zajadą po Diabła.Oczywiście ten nie wstał na czas, przepraszam po prostu się położył z powrotem spać.Do rzeczy w skład wyposażenia samochodu wchodzili: Cechu- kierowca , Darek- pomocnik kierowcy, Diabeł- podsypiacz zwyczajny, Ja(Agata) - użyczająca głos GPS :) oraz Kasia pomocnik Gps jak ta zawodziła:))).wyruszamy z 30 minutowym opóźnieniem. Na miejsce dojeżdżamy i tak w nie złym czasie.Mamy farta z miejscem parkingowym:). Ruszamy w stronę kasy aby zakupić bilet wstępu- piękna różowa opaska


Bg